Gramofon koroduje

Billie Eilish jest jedną z najpopularniejszych piosenkarek młodego pokolenia
Źródło: crommelincklars/flickr.com / https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Tegoroczna gala Grammy przyniosła historyczne momenty, ale pominięcie Billie Eilish i Charli XCX w głównej kategorii wywołało największe emocje. Ich albumy „Hit Me Hard and Soft” i „BRAT”, mimo świetnych recenzj nie zdobyły nagrody za „Album of the Year”, którą otrzymała Beyoncé. Decyzja ta wzbudziła pytania o kryteria oceny. Grammy uchodzą za najważniejsze wyróżnienie w muzyce, ale czy rzeczywiście liczy się talent i wartość artystyczna? 

Tegoroczna ceremonia Grammy obfitowała w znaczące osiągnięcia i wyjątkowe momenty. Kendrick Lamar zdobył pięć nagród, w tym Song of the Year” i Record of the Year” za utwór „Not Like Us”, a Beyoncé została pierwszą czarnoskórą artystką, która otrzymała nagrodę za Best Country Album”. Wśród laureatów znaleźli się także Chappell Roan, uhonorowana tytułem Best New Artist” oraz Doechii, która zapisała się w historii Grammy jako trzecia kobieta wyróżniona w kategorii Best Rap Album”. Niemniej jednak decyzja Akademii o pominięciu Billie Eilish i Charli XCX w głównej kategorii wywołała szerokie dyskusje. 

Łzy Billie Eilish 

Kiedy ogłoszono, że nagrodę w kategorii „Album of the Year” za „Cowboy Carter” zdobyła Beyoncé, kamery uchwyciły twarz Billie Eilish — pełną bólu i rozczarowania. Artystka, która  kilka lat wcześniej triumfowała w tej kategorii, tym razem musiała pogodzić się z przegraną. „To miała być jej nagroda. »Hit Me Hard and Soft« to jej najbardziej osobisty album, zawsze mówiła o nim z ogromną miłością. To był dla niej wielki krok naprzód. Wydawało się, że tym razem po raz pierwszy szczerze wierzyła, że na nią zasługuje.”  – powiedziała Maryna Rubay, badaczka biografii Eilish.  

Billie Eilish wierzyła w swoje zwycięstwo, ponieważ albumy, które rywalizowały z „Cowboy Carter” o statuetkę, takie jak „BRAT” i „Hit Me Hard and Soft”, wpisywały się w trend rewolucyjnych i eksperymentalnych płyt. Jeśli przyjrzymy się zwycięzcom w kategorii „Album of the Year” w poprzednich latach, zauważymy, że często były to albumy, które miały realny wpływ na muzykę i inspirowały innych artystów.  

A jak wypada „Cowboy Carter” na tym tle? Płyta Beyoncé to udany eksperyment odkrywający nowe brzmienie w twórczości artystki, jednak jej wpływ na przemysł muzyczny jest obecnie niemal niezauważalny. To była rewolucja, ale przede wszystkim dla samej piosenkarki. Mimo prób połączenia country z własnym stylem, gatunek ten nie stał się dominującym nurtem w muzyce popularnej. Country nie zyskało szerokiego odbioru w mainstreamie, a wpływ albumu na branżę nie okazał się aż tak przełomowy, jak początkowo oczekiwano. 

To właśnie ten kontrast napędza niekończące się dyskusje wśród fanów. W przypadku innych nominowanych albumów łatwo dostrzec ich eksperymentalność, wpływ na kulturę w skali globalnej: „BRAT” ukształtował zjawisko „brat summer”, „Hit Me Hard and Soft” pokazał osobistą historię, wprowadził nowe podejście do harmonii wokalnych i zaprezentował wybitne połączenie muzyki orkiestralnej z popowym brzmieniem. Tymczasem „Cowboy Carter”, mimo gigantycznego znaczenia dla kariery Beyoncé, ani nie zmienił w wyraźny sposób krajobrazu muzycznego ani nie zrewolucjonizował gatunku country.  

Co ciekawe, nawet Beyoncé wydawała się zaskoczona swoim zwycięstwem. Była nominowana do tej nagrody już czterokrotnie, ale nigdy wcześniej jej nie wygrała. To sprawia, że decyzja Akademii budzi jeszcze większe kontrowersje — czy to faktyczna ocena wartości artystycznej, czy raczej próba naprawienia wieloletnich zaniedbań wobec artystki?

Nagrody Grammy co roku przyciągają uwagę komentatorów i fanów gwiazd
Źródło: Flickr.com/ / Thank You (25 Millions ) views/ https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Nagrody czy tylko Biznes? 

To wszystko prowadzi do coraz głośniejszych spekulacji na temat decyzji Akademii. Ze strony różnych krytyków od dawna zarzuca się jury, że „wysysają krew” z artystów nominowanych do głównych kategorii, jednocześnie nagradzając tych, którzy są dla niej korzystniejsi. 

Wśród fanów czasami pojawia się opinia, że wybory jury coraz mniej mają wspólnego z rzeczywistą jakością muzyki, a coraz więcej z biznesem. Niektórzy artyści wprost wskazują, że decyzje Akademii mogą być motywowane czynnikami komercyjnymi — promocją wybranych gwiazd, które bardziej „pasują” do NARAS. 

Przypadek z tego roku nie jest odosobniony. Warto przypomnieć sytuację sprzed lat, gdy Eminem w wywiadzie w 2018 roku dla Swaya Callowaya wprost oskarżył Grammy o manipulowanie wynikami: „Niech już nigdy nie proszą mnie, żebym tam przyszedł. Każdego roku robią to samo — nominują artystów, przyciągają ich na galę, po czym dają nagrody komuś, kto nie miał dużego wpływu na muzykę i kulturę. Mam dość.” 

Dodał też: „To głosowanie jest totalnie fałszywe. To nie jest prawdziwe głosowanie. Nagrody dostają ci, którym chcą je dać. Akademia nagradza swoich faworytów.” 

Zasłużona nagroda? 

Tym razem rozczarowanie fanów nie przerodziło się w protesty. 

— Fani Billie rzeczywiście hejtowali Beyoncé, ale nic poza tym. Żadnych protestów przeciwko Grammy – skomentowała Maryna Rubay. 

Decyzja Akademii o przyznaniu nagrody Beyoncé w kategorii „Album of the Year” może budzić kontrowersje, ale być może w tym przypadku jest ona uzasadniona. Choć może „Cowboy Carter” nie rewolucjonizuje świat muzyki w taki sposób, jak inne nominowane albumy, to jednak wciąż jest śmiałym krokiem w karierze artystki. 

Śmiałość zawsze jest wynagradzana, bo to właśnie ona popycha wszystko do przodu. W przypadku „Cowboy Carter” mamy do czynienia z odważną próbą stworzenia czegoś nowego i nawet jeśli efekt nie jest od razu rewolucyjny, to daje nadzieję na dalszy rozwój i stanowi inspirację dla innych artystów. Może to właśnie ta śmiałość by sięgać po nowe gatunki i brzmienia sprawia, że nagroda ta jest w pełni zasłużona. 

Serhii KHODIEIEV