
Źródło: Wikimedia Commons. Licencja – GWOIA. Autor – Office of the President, ROC (Taiwan)
Obszar Oceanii, usiane wyspami połacie Zachodniego Pacyfiku, stanowi kluczowe pole rywalizacji wiodących mocarstw XXI wieku. Zarówno Stany Zjednoczone Ameryki, jak i Chiny dążą do przeciągnięcia licznych państw regionu na swoją stronę. Zwycięzca tej rywalizacji może przejąć kontrolę nad cennymi zasobami i kluczowymi szlakami handlowymi. Jak państwa regionu zapatrują się na walkę mocarstw? Czy są wobec niej bezsilne? Czy na Pacyfiku rozstrzygną się losy całego świata?
Kraje Oceanii nie od dziś stanowią pole imperialnych zmagań. W XIX wieku ten różnorodny etnicznie i kulturowo obszar został zdominowany przez zachodnie mocarstwa, które wykorzystały swoją przewagę gospodarczą i militarną do narzucenia rdzennym ludom swojej władzy. Po I wojnie światowej nowym graczem w regionie stała się Japonia, która została nagrodzona za udział w Wielkiej Wojnie po stronie ententy terytoriami zamorskimi Cesarstwa Niemieckiego. W wyniku II wojny światowej na dziesięciolecia niekwestionowanym hegemonem regionu stały się Stany Zjednoczone. Ameryka zagarnęła japońskie kolonie, podporządkowała samą Japonię i utrzymywała ścisły sojusz z Australią i Nową Zelandią. Przez cały okres zimnej wojny Związek Radziecki nigdy nie zdołał zagrozić strategicznej pozycji Stanów Zjednoczonych w Oceanii.
Problematyczny region
Po II wojnie światowej rdzenne narody regionu zaczęły aspirować do samostanowienia, inspirowane ruchami antykolonialnymi w Azji i Afryce. Dodatkowo status prawny znacznej części wysp Oceanii, oparty na formule terytoriów powierniczych ONZ, obligował kolonialne metropolie do wytyczenia rdzennej ludności drogi do samostanowienia. Pierwszym niepodległym „niebiałym” krajem Oceanii stało się Samoa, które otrzymało niepodległość od Nowej Zelandii w 1962 roku. Do końca 1994 roku, gdy niepodległość od Stanów Zjednoczonych uzyskało Palau, w Oceanii pojawiło się 12 niepodległych państw.
Państwa regionu po osiągnięciu niepodległości stanęły przed licznymi wyzwaniami. Należą do nich niski poziom rozwoju gospodarczego, rozproszenie terytorialne na licznych wyspach oraz uzależnienie polityczne od dawnych metropolii. Przykładami niepełnej suwerenności są Sfederowane Stany Mikronezji, Palau i Wyspy Marshalla. Państwa te są pełnoprawnymi członkami ONZ, jednak za ich obronę, część usług publicznych i funduszy rozwojowych odpowiadają Stany Zjednoczone. Dodatkowo dwa obszary Oceanii, Nowa Kaledonia i Polinezja Francuska, pozostają Terytoriami Zamorskimi Francji. Zeszłoroczne zamieszki rdzennych Kanaków z Nowej Kaledonii pokazują, że kolonializm pozostaje źródłem napięć w regionie.
Zagrożeniem dla przyszłości regionu są też zmiany klimatu. Sztandarowym przykładem jest mikronezyjskie państwo Kiribati, które w wyniku podnoszenia się poziomu morza może stracić większość swojego terytorium. Również pozostałe kraje boleśnie doświadczają takich konsekwencji globalnego ocieplenia, jak zmniejszone zasoby ryb, częstsze burze tropikalne czy obumieranie raf koralowych. Dzieje się tak mimo znikomego udziału mieszkańców regionu w światowych emisjach gazów cieplarnianych.
Mocarstwowa szachownica

Źródło: Wikimedia Commons. Licencja – Domena Publiczna. Autor – U.S. Department of State
Z racji na kluczową rolę regionu Oceanii w rozgrywce geopolitycznej mocarstw zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do mgr Karola Starowicza z Zakładu Pozaeuropejskich Studiów Politycznych UAM. Starowicz jest ekspertem w zakresie stosunków międzynarodowych w regionie Azji i Pacyfiku.
–USA i Chiny rywalizują ze sobą o wpływy. Nie możemy też pomijać pozostałych państw regionu Indo-Pacyfiku, takich jak Federacja Rosyjska, Indie, Republika Korei, Japonia czy Australia, które mają własne ambicje i pretendują do odgrywania coraz większej roli – mówi Starowicz. Konfrontacja mocarstw sprawia, że szczególnie strategicznie położone kraje, takie jak Papua Nowa Gwinea i Wyspy Salomona, zyskują na znaczeniu. Stany Zjednoczone zacieśniły w 2023 roku stosunki z Papuą, podpisując układ obronny. Tymczasem Chiny podpisały w tym samym roku układ z rządem Wysp Salomona, w którym Pekin zobowiązał się do wsparcia tego melanezyjskiego kraju w utrzymaniu porządku wewnętrznego i bezpieczeństwa zewnętrznego.
Kluczową kwestią dla bezpieczeństwa Oceanii i całego świata jest spór o przyszłość Tajwanu. ChRL postrzega tę wyspę jako zbuntowaną prowincję, podczas gdy rząd w Tajpej oficjalnie uznaje się za kontynuację Republiki Chińskiej. Chińsko-tajwański spór ma wyraźne przełożenie w regionie Oceanii. –Obecnie już tylko 12 państw na świecie utrzymuje pełne stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, w tym niektóre państwa Pacyfiku, takie jak Palau, Tuvalu oraz Wyspy Marshalla. Nie jest tajemnicą, że zasada tzw. „jednych Chin” jest egzekwowana w krajach, w których Pekin angażuje się gospodarczo, czego przykładem są Wyspy Salomona, które w 2019 r. uznały ChRL w miejsce Republiki Chińskiej na Tajwanie – podkreśla Starowicz. Przez lata Tajwan był w stanie rywalizować gospodarczo z Chinami, czyniąc utrzymanie oficjalnych stosunków dyplomatycznych opłacalnym dla krajów Oceanii. Jednak obecnie potencjał gospodarczy ChRL jest zbyt wielki, by ta strategia mogła się utrzymać.
Narody Mikronezji, Polinezji i Melanezji znalazły się w samym oku geopolitycznego cyklonu. Choć ich kraje dążą do wytyczenia własnej drogi ku dobrobytowi i stabilności, regionalne i światowe potęgi z pewnością nie pozostawią ich samym sobie. Ten, kto w najbliższych latach zdominuje Oceanię, będzie miał szansę na zawładnięcie nieprzebranymi bogactwami naturalnymi i światowym handlem. Choć z perspektywy Polski jest to najodleglejszy region świata, to mogą się tam rozstrzygnąć również nasze losy.
Oskar KMAK